Fotowoltaika na dachu i na gruncie
Domy, gospodarstwa, małe hale. Konstrukcje na dachówkę, blachodachówkę, papę i grunt. Typowa instalacja domowa to dziś 6–10 kWp.
Montaż: zwykle 1–2 dni
Częstochowa · ul. Budowlanych 97
Zanim padnie jakakolwiek liczba kilowatów, prosimy o rachunki za prąd z ostatnich 12 miesięcy. Powód jest prosty: dom, który zużywa 3800 kWh rocznie, i dom z pompą ciepła na 7500 kWh potrzebują zupełnie innych instalacji, a przewymiarowana fotowoltaika w systemie net-billingu oddaje nadwyżki do sieci po cenie, która rzadko kogoś cieszy. Dlatego najpierw patrzymy na zużycie godzinowe, potem na dach i jego kąt, a dopiero na końcu na panele. Kolejność ma znaczenie — od niej zależy, czy instalacja zwraca się w rozsądnym czasie, czy tylko ładnie wygląda z ulicy.
„Najpierw zużycie, potem dach, na końcu sprzęt. Nigdy odwrotnie.”zasada, od której zaczynamy każdą wizję lokalną
Nie mamy podwykonawców od montażu. Ta sama grupa ludzi robi wizję, projekt, montaż i późniejsze przeglądy, więc nikt nie zrzuca winy na „tamtą ekipę”. Ma to też wymiar praktyczny: monter, który za rok przyjedzie na przegląd, pamięta, gdzie poprowadził kabel i dlaczego falownik wisi akurat w garażu, a nie w kotłowni. Zespół jest niewielki, więc w sezonie bierzemy mniej zleceń, niż moglibyśmy — wolimy powiedzieć „za trzy tygodnie” niż wysłać na dach kogoś przypadkowego.
Przyjeżdża z miarką, kompasem i aplikacją do pomiaru zacienienia. Ogląda rozdzielnicę, sprawdza przyłącze i pyta, czy w planach jest pompa ciepła albo auto elektryczne — bo to zmienia wszystko.
Liczy uzysk dla konkretnego dachu, układa stringi, dobiera falownik. Przygotowuje zgłoszenie do Tauron Dystrybucji i papiery do programów dotacyjnych.
Konstrukcja, panele, okablowanie, zabezpieczenia AC i DC. Na koniec pomiary i krótkie szkolenie z aplikacji falownika dla domowników.
Odbiera zgłoszenia, zdalnie zagląda w dane z falownika i umawia przyjazd. Większość usterek da się zdiagnozować, zanim ktokolwiek wsiądzie do auta.
Pomp ciepła też montujemy, ale te trzy tematy zajmują nam większość tygodnia. Pełny zakres, z wyjaśnieniem, kiedy co ma sens, jest na stronie Co robimy.
Domy, gospodarstwa, małe hale. Konstrukcje na dachówkę, blachodachówkę, papę i grunt. Typowa instalacja domowa to dziś 6–10 kWp.
Montaż: zwykle 1–2 dni
Jeśli panele już są, a nadwyżki uciekają do sieci, sprawdzamy, czy falownik obsłuży baterię, czy trzeba go wymienić. Czasem lepiej przesunąć zużycie w ciągu dnia, niż kupować magazyn — i to też mówimy.
Najpierw odczyt z licznika, potem decyzja
Pomiary izolacji, kontrola zabezpieczeń, mycie paneli, aktualizacja falownika. Przejmujemy też instalacje po firmach, które przestały odbierać telefony.
Przeglądy: piątki
Wizja lokalna zajmuje około 60 minut, projekt z wyliczeniem uzysku dostaje się w ciągu 5 dni roboczych, a sam montaż domowej instalacji to 1–2 dni pracy na dachu. Potem zgłaszamy mikroinstalację do operatora, który ma 30 dni na wymianę licznika na dwukierunkowy. Panele, które montujemy, mają 25 lat gwarancji producenta na liniowy spadek mocy, a pierwszy przegląd proponujemy po 12 miesiącach, kiedy instalacja przejdzie pełny cykl lato–zima.
Od pierwszego telefonu do prądu z własnego dachu mija więc najczęściej 4–6 tygodni. Najdłużej czeka się nie na nas, tylko na licznik.
Skąd te widełki? Wiosną i jesienią kolejka na montaże wydłuża się o mniej więcej 2 tygodnie, bo wtedy dzwoni najwięcej osób po rachunkach rozliczeniowych. Zimą montujemy normalnie, o ile dach nie jest oblodzony — panel położony w styczniu zaczyna pracować w tym samym dniu, a w lutym potrafi oddać na czystym niebie zaskakująco dużo, bo krzem lubi chłód.